Ten blog rowerowy prowadzi greg3ll z miasteczka Warszawa. Mam przejechane 48821.54 kilometrów w tym 884.72 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.43 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

Aktualny: baton rowerowy bikestats.pl 2015: button stats bikestats.pl 2014: button stats bikestats.pl 2013: button stats bikestats.pl 2012: button stats bikestats.pl 2011: button stats bikestats.pl 2010: button stats bikestats.pl 2009: button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy greg3ll.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 54.50km
  • Teren 51.00km
  • Czas 03:50
  • VAVG 14.22km/h
  • VMAX 41.81km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • HRmax 180 ( 94%)
  • HRavg 159 ( 83%)
  • Kalorie 2819kcal
  • Podjazdy 1014m
  • Sprzęt Biria PRO RS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Galiński MTB Maraton

Niedziela, 26 czerwca 2011 · dodano: 26.06.2011 | Komentarze 0

Mój drugi maraton mtb. Tym razem start na dystansie giga. Miało być 70km. Na mecie licznik pokazał mi 52.97km... Coś nie tak, po obejrzeniu mapy z trasą okazało się, że nie zrobiłem dużej pętli specjalnie dla giga. No ale jak ją miałem zrobić, skoro nie było ani żadnego człowieka kierującego ruchem, ani nie dostrzegłem żadnej tablicy z info. Później rozmawiałem z kimś z giga, zrobił dokładnie taki sam dystans, czyli nie ja jeden pojechałem w ten sposób. Sam nie wiem, czy organizator zmienił trasę i skasował pętlę, czy faktycznie była do zrobienia, ale słabo oznaczona. Teraz to i tak musztarda po obiedzie, było minęło. Mimo wszystko, smutno by było zobaczyć w końcowych wynikach przy nazwisku 'dyskwalifikacja'.
Wracając do trasy: trudna, ale bardzo przyjemna. Mimo przejechania "zaledwie" 53km zamiast 70, czuję się ujechany i zmęczony. Jechało mi się dużo fajniej niż w Sandomierzu, mimo tego, że średnia wyszła niewiele ponad 14kph (w Sandomierzu około 20). Zdecydowanie błędną decyzją był start w giga. No, ale przynajmniej spróbowałem, wiem teraz z czym to się je. Następnym razem raczej już nie będę się wygłupiał z takim dystansem. Na trasie, w pewnym momencie zostałem absolutnie sam. Z braku lokalnych rywali tempo nieco spadło. Jednak sporo ciekawiej jest, gdy dookoła są inni ludzie do rywalizacji.

Podsumowując maraton, było sporo organizacyjnych wpadek, np. medale w pakiecie startowym... jak żyję, pierwszy raz coś takiego spotkałem! (a spotkałem sporo, szczególnie na imprezach biegowych). Jak na darmowy start, było i tak dobrze. Woda, izotonik, batony, owoce i żele energetyczne w bufetach - nie brakowało (przynajmniej dla mnie). Bidon dla każdego, medal, spaghetti i kiełbaska na mecie, a na koniec jakieś rowery do wylosowania - fajnie.
Pomimo wpadek, wg. mnie ogólnie pozytywnie.
Kategoria czadowo!, proza



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa stawy
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]